Strona główna O nas Rozwiązania Usługi Cennik Branże Portfolio Blog Kontakt

Ile naprawdę kosztuje koszty IT i strategia w budownictwie

W budownictwie koszt IT to nie tylko licencje. To godziny przepisywania danych, błędy z rozjazdu systemów i decyzje podejmowane po omacku. Ten rachunek rzadko ktoś składa.

Zapytaj właściciela firmy budowlanej, ile wydaje na IT, a najczęściej wymieni licencje na program do kosztorysów i abonament za pocztę. To jednak tylko wierzchołek. Prawdziwy koszt informatyki bez strategii jest ukryty: leży w godzinach traconych na przepisywanie tych samych danych między systemami, w błędach z ich rozjazdu i w decyzjach podejmowanych bez rzetelnych liczb. CTO as a service w budownictwie zaczyna się od policzenia tego pełnego rachunku — bo dopóki widać tylko faktury za licencje, oszczędności szuka się w złym miejscu. Rozłóżmy ten koszt na części.

Koszt przepisywania tych samych danych

Gdy kosztorysowanie, harmonogram w arkuszu i księgowość ze sobą nie rozmawiają, te same dane — wartość kontraktu, koszty, przerób — ktoś wpisuje ręcznie kilka razy. Każde przepisanie to czas wykwalifikowanego pracownika i okazja do pomyłki. W skali miesiąca, przy kilku inwestycjach, te godziny sumują się w etat, którego nikt świadomie nie zaplanował, a który firma realnie opłaca.

Koszt błędów z rozjazdu systemów

Dane wpisane dwa razy prędzej czy później rozjadą się między sobą. Inna kwota w arkuszu kierownika, inna w księgowości — i nagle raport dla zarządu opiera się na liczbach, które się nie zgadzają. Koszt to nie tylko czas na wyłapanie i uzgodnienie różnicy, ale i ryzyko decyzji podjętej na błędnej liczbie: przyjętego kontraktu, który wcale nie był tak rentowny, jak pokazywał rozjechany arkusz.

Koszt decyzji podejmowanych po omacku

Bez spójnych danych pod ręką strategiczne decyzje — który segment robót rozwijać, czy stać firmę na kolejną inwestycję, gdzie tnie się marża — zapadają na wyczucie. Czasem trafione, czasem nie. Koszt złej decyzji w budownictwie, gdzie pojedynczy kontrakt waży dużo, potrafi przewyższyć kilkuletni wydatek na całe IT. To najdroższa, a zarazem najmniej widoczna pozycja tego rachunku.

Koszt narzędzi dokupowanych bez planu

Gdy nikt nie patrzy na całość, kolejne programy dokupuje się doraźnie, pod presją bieżącego problemu albo sprzedawcy. Część funkcji się dubluje, część licencji leży nieużywana, a integracji brak. Firma płaci za rosnący zbiór narzędzi, z których nie wyciska tego, co mogłaby, gdyby były dobrane z planem. To koszt, który cicho rośnie z każdym "dokupmy jeszcze to".

Koszt ukryty: brak kogoś, kto tym steruje

Najdroższy bywa sam brak roli, która patrzyłaby na IT całościowo. Bez niej każdy z powyższych kosztów narasta latami, bo nikt go nie nazywa ani nie adresuje. Firma nie zatrudnia dyrektora ds. technologii, bo "nie jest na to za duża" — i jednocześnie płaci pełną cenę jego nieobecności w postaci chaosu, który nikomu nie spędza snu, dopóki nie urośnie zbyt duży.

Co realnie zmienia strategia

Po stronie nakładu jest diagnoza systemów i ułożenie planu — w dużej części praca jednorazowa, a do tego dostęp do kompetencji strategicznych bez kosztu etatu. Po stronie oszczędności:

  • te same dane przestają być przepisywane ręcznie po kilka razy,
  • raporty opierają się na spójnych liczbach, bez rozjazdów,
  • decyzje strategiczne mają oparcie w danych, a nie w przeczuciu,
  • nowe narzędzia dokupuje się z planem, a nie pod presją chwili.

W firmie, która dotąd "ogarniała IT przy okazji", samo nazwanie tych kosztów często otwiera oszczędności większe niż wszystkie licencje razem wzięte.

Jak pomaga BizFlex

Najpierw pomagamy policzyć pełny rachunek: ile czasu pochłania przepisywanie danych, gdzie rodzą się błędy z rozjazdu systemów i ile firma wydaje na IT łącznie. Potem w ramach CTO as a Service bierzemy na siebie rolę, której brakuje — układamy strategię i pilnujemy jej realizacji bez kosztu etatu. Tam, gdzie diagnoza wskaże ręczny obieg danych, łączymy systemy przez automatyzację procesów.

Typowy scenariusz

Firma budowlana liczyła swój koszt IT jako sumę licencji i uznawała go za niski. Dopiero gdy oszacowała godziny tracone na przepisywanie danych między kosztorysem, arkuszami a księgowością oraz czas na uzgadnianie rozjechanych liczb, okazało się, że ukryty koszt wielokrotnie przewyższa faktury za oprogramowanie. Po ułożeniu strategii i połączeniu kluczowych źródeł ten ukryty rachunek zaczął topnieć.

Pierwszy krok

Zanim zaczniesz szukać oszczędności w licencjach, zmierz punkt wyjścia: przez tydzień zapisuj, ile razy ktoś w firmie wpisuje tę samą daną do więcej niż jednego miejsca. Pomnóż to przez miesiąc, a zobaczysz koszt, którego dziś nie ma na żadnej fakturze — a który płacisz.

Chcesz poznać pełny rachunek IT swojej firmy? Opisz nam, z jakich systemów korzystacie — pomożemy oszacować ukryty koszt ich rozjazdu i wskazać, gdzie strategia przyniesie największe oszczędności.

Powiązane wpisy

Umów bezpłatną konsultację